piątek, 16 września 2016

Tysiąc Łez Anioła | Prolog




Ludzie od wiek wieków powiadają, że aby mogło mieć początek coś nowego, jeden z wirujących we wszechświecie atomów życia musi umrzeć. Innymi słowy: coś się kończy, coś się zaczyna. Otrzymujemy pęk złotych kluczy zaplątanych na rzemyku. Los stawia nas przed ogromnymi drewnianymi drzwiami, których klamka przyciąga nas jak magnez, aby tylko ją otworzyć. Jednym z kluczy po ukończeniu pewnego etapu, zamykamy pierwszą bramę, i otwieramy kolejną, jednak nie jesteśmy gotowi na to, co czeka nas po drugiej stronie. Na próchniejącym drewnie wrót zastajemy białą kartkę, a zaś z naszej kieszeni wyciągamy długopis. I to właśnie nim wedle własnego uznania zapiszemy tę kartkę. Aczkolwiek musimy pamiętać, że brak jest w naszej dłoni czegoś takiego jak ołówek i gumka, a wszelkie błędy przez nas popełnione pozostawią po sobie trwały ślad, niszczący biały odcień wiszącego papieru.
Wychodzi na to, że mamy dwa wyjścia: albo zatrzymać się i zastanawiać, jaki zrobić następny krok nie posuwając się na przód, lub też pisać to, co przyjdzie nam do głowy bez względu na konsekwencje. I tutaj pojawia się też pytanie, którą opcję wybrać? Drzwi mamy tylko jedne, możliwości aż dwie (trzy, gdyby się w to bardziej zagłębić), i teraz wystarczy jedynie spojrzeć wstecz. Przyjrzeć się i rozpracować wszystkie kroki swoich znajomych: tych, którzy posuwają się na przód powoli - starannie zapisując kartkę, ale też tych, którzy bazgrolą na niej bez sensu, nie zastanawiając się kompletnie nad niczym i łudząc się, że przyniesie im to jakiś skutek. Wchodząc głębiej, pojawia się jeszcze trzecia kategoria ludzi. Są to osoby stojące w miejscu, przegrani bojący się wybrać właściwej ścieżki, gdyż strach przed nieuniknioną przyszłością zasłonił im pole widzenia.     

Jeśli więc spojrzeć prawdzie w oczy, to to, jak każdy z nas przyozdobi swoją kartkę w litery, to sprawa indywidualna. Należy jednak pamiętać, że odwrotu od pisania nie ma, nasz błąd możemy jedynie przekreślić, mając nadzieję na to, że wydarzenia z przyszłości jedynie przykryją sobą zakreślone wspomnienia. Pozostawione przez nas ślady zaś będą przepisane na nowo, i z większą uwagą zostanie poświęcona im chwila na przemyślenie swojego postępowania. Błędów nie wyrzucimy z bieli kartki wiszącej na drzwiach, aczkolwiek zawsze mamy możliwość poprawienia się, ponieważ jesteśmy tylko ludźmi, i jakby nie patrzeć, każdy z nas zasługuje na drugą szansę.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz