Ludzie od wiek wieków powiadają, że aby mogło mieć
początek coś nowego, jeden z wirujących we wszechświecie atomów życia musi
umrzeć. Innymi słowy: coś się kończy, coś się zaczyna. Otrzymujemy pęk złotych
kluczy zaplątanych na rzemyku. Los stawia nas przed ogromnymi drewnianymi
drzwiami, których klamka przyciąga nas jak magnez, aby tylko ją otworzyć.
Jednym z kluczy po ukończeniu pewnego etapu, zamykamy pierwszą bramę, i
otwieramy kolejną, jednak nie jesteśmy gotowi na to, co czeka nas po drugiej
stronie. Na próchniejącym drewnie wrót zastajemy białą kartkę, a zaś z naszej
kieszeni wyciągamy długopis. I to właśnie nim wedle własnego uznania zapiszemy
tę kartkę. Aczkolwiek musimy pamiętać, że brak jest w naszej dłoni czegoś
takiego jak ołówek i gumka, a wszelkie błędy przez nas popełnione pozostawią po
sobie trwały ślad, niszczący biały odcień wiszącego papieru.
Wychodzi na to, że mamy dwa wyjścia: albo zatrzymać
się i zastanawiać, jaki zrobić następny krok nie posuwając się na przód, lub
też pisać to, co przyjdzie nam do głowy bez względu na konsekwencje. I tutaj
pojawia się też pytanie, którą opcję wybrać? Drzwi mamy tylko jedne, możliwości
aż dwie (trzy, gdyby się w to bardziej zagłębić), i teraz wystarczy jedynie
spojrzeć wstecz. Przyjrzeć się i rozpracować wszystkie kroki swoich znajomych:
tych, którzy posuwają się na przód powoli - starannie zapisując kartkę, ale też
tych, którzy bazgrolą na niej bez sensu, nie zastanawiając się kompletnie nad
niczym i łudząc się, że przyniesie im to jakiś skutek. Wchodząc głębiej,
pojawia się jeszcze trzecia kategoria ludzi. Są to osoby stojące w miejscu,
przegrani bojący się wybrać właściwej ścieżki, gdyż strach przed nieuniknioną
przyszłością zasłonił im pole widzenia.
Jeśli więc spojrzeć prawdzie w oczy, to to, jak każdy
z nas przyozdobi swoją kartkę w litery, to sprawa indywidualna. Należy jednak
pamiętać, że odwrotu od pisania nie ma, nasz błąd możemy jedynie przekreślić,
mając nadzieję na to, że wydarzenia z przyszłości jedynie przykryją sobą
zakreślone wspomnienia. Pozostawione przez nas ślady zaś będą przepisane na
nowo, i z większą uwagą zostanie poświęcona im chwila na przemyślenie swojego
postępowania. Błędów nie wyrzucimy z bieli kartki wiszącej na drzwiach,
aczkolwiek zawsze mamy możliwość poprawienia się, ponieważ jesteśmy tylko
ludźmi, i jakby nie patrzeć, każdy z nas zasługuje na drugą szansę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz